dwieście osiemnaście.

by narcolepsy

i wciąż żyć wbrew i naprzeciw i wciąż pod prąd i bez wyjaśnienia i jak głupiec wierzyć w bajki i kupować zabawki na chorwackich straganach i powracać do niepewności i kupować goździki za złoty pięćdziesiąt i palić za sobą kilka kładek idąc gdzieś, nie wiadomo gdzie i śmiać się z niczego, ale się z tego nie tłumaczyć i codziennie rzucać papierosy i rodzić się każdego dnia w innej baśni i prosić każdego dnia, byście byli nadal tu, gdzie jesteście i rozmawiać ze słońcem i płakać do gwiazd i.