dwieście siedemnaście.
by narcolepsy
i gdy wystarczyło wyciągnąć rękę, zdecydowałeś, że schowasz ją z powrotem do kieszeni. wyciągnąłeś stamtąd papierosa. zaciągnąłeś się i postanowiłeś pójść dalej, choć w rzeczywistości się cofałeś, wybierając łatwiejszą drogę. nazajutrz o świcie, otwierając oczy naszła cię myśl, że jesteś głupcem, ale mimo wszystko z uśmiechem na twarzy skonsumowałeś tosta z podwójnym serem i kubek zielonej herbaty. prawdopodobnie przez następne kilka lat twoje śniadania wyglądać będą tak samo, bo wciąż będziesz budzić się jako ‘głupiec’. mimo tego, nie zmienisz swojej decyzji, bo wolisz brnąć w to, co sam wybrałeś.