sto osiemdziesiąt jeden.

5 sierpień 2009

stałam się kolekcjonerką wspomnień. myśli o wieczorach. nocach. porankach i spacerach w pełnym słońcu. rozmowach przy ginącym za wzgórzami księżycu i małym punkcie na czarnym niebie. błyszczącym tak pewnie. prowadzącym tak trafną drogą. i o nim. tym, który jest cząstką tych dni. tych nocy. łez i uśmiechów. żegnałam każdy dzień z radością i witałam nowy z entuzjazmem dziecka. chcąc chłonąć więcej. poczuć silniej. chcąc pokonać upływ czasu. błądzę myślami między szkatułką na sny a mocnym stąpaniem po rozgrzanych kamieniach. pragnę w tej sekundzie tak wiele. tak szybko chciałabym zaznać tego samego i każdy dzień smakować jednakowo. na nowo. chcę czuć zapach fal. chcę słuchać szeptu gwiazd. chcę oddychać szczęściem i topić się w otchłani nocy. im bardziej tęsknię, tym bardzo kocham. im bardziej pragnę powrotu, tym bardziej chciwa się czuję. im mniej o tym myślę, tym mniej szczęścia zaznaję.
pozostała przy mnie jedena.