sto dwadzieścia dziewięć.
27 październik 2008
jest strasznie nieosiągalnie. jakbym nie potrafiła dotknąć własnych chwil. cholernie niewiarygodny pozytyw. jestem ja. jest on. są setki zbieżności i motywujące niedopowiedzenie. nie potrafię ukształtować słowa, które mogłoby to opisać. moja tajemnica.
sto dwadzieścia osiem.
22 październik 2008
wybiła godzina szesnasta. leżę w łóżku bez jakichkolwiek chęci do podniesienia odwłoku. boli mnie gardło i odczuwam delikatną potrzebę skonsumowania śniadania. to jednak wymaga samozaparcia, albowiem kuchnia znajduje się za ścianą a przejście do niej w tej chwili jest nielada wyzwaniem. nie mam dziś głowy do podejmowania wyzwań. do niczego nie mam głowy i moja głowa też jest do niczego. pogoda też nie sprzyja. pada jakaś niemrawa mrzawka i cały dzień jest szaro i pewnie jest zimno. to chyba wszystko jeśli chodzi o mój stan fizyczny a dokładniej o proces rozkładu, jakiemu teraz ulegam. ciężej jest z moim wnętrzem. nie potrafię pozbierać myśli. wszystko dzieje się bardzo szybko. z godziny na godzinę coś się zmiania a ja nie nadążam. stąd to dzisiejsze lenistwo. muszę poukładać myśli i zrobić coś w końcu dla siebie. trochę egoizmu nie zaszkodzi a wręcz przeciwnie, biorąc pod uwagę ostatni czas, kiedy wypruwałam z siebie flaki a ujrzałam za to środkowy palec. koniec z tym. niech żyją leniwi egoiści!
sto dwadzieścia siedem.
6 październik 2008
ludzie. to chyba podstawa naszego świata. nagle zauważyłam ilu ich jest i jacy są. cudowni, ale nie idealni. czyli tacy, jakimi być powinni. nie mam czasu na rozmyślanie o tym, co mnie trapi i to jest dobre. żyję szybko. w pośpiechu i braku monotonii, której wcześniej odczuwałam nadmiar. odczuwam pełnię, ale i tęsknotę. niestety świat skonstruowany jest tak, że by zyskać jedno, trzeba zaniedbać drugie i mam żal do siebie. o to właśnie zaniedbanie. mam nadzieję, że te osoby, o których mowa zrozumieją lub chociaż postarają sie pojąć. czuję się bardzo odpowiedzialna za kogoś, kto jest mi bliski. wczoraj przekonałam się, że bardziej mi na nim zależy, niż się tego spodziewałam. doświadczenia uczyły mnie, że szczerość rani. wczoraj szczerość narodziła pozytywne emocje. zatem wszystko się zmienia. wewnątrz i na zewnątrz. oprócz zmian w mojej głowie zmieniło sie otoczenie. każde miejsce jest nowe. twarze ludzi mijających mnie na przystanku i emocje. przepełnia mnie energia. nie odczuwam zmęczenia.
czas na pozdrowienia:
-dla mojej nowej kuzynki, współlokatorki i słuchaczki.
-dla mojego anioła stróża, za którym tęsknię, choć nie jestem w stanie wyrazić tego, jak bardzo.
-dla bombla, bo jest teraz, gdy tego potrzebuję.
-dla człowieka, który jest w moim życiu i sercu obecny od bardzo dawna, lecz z każdym dniem poznaję go na nowo.
-dla ekipy z grunwaldu i żeromskiego, za cudownie spędzone imprezy:)
-i dla osoby, która stała się mi bliska, gdy wyjechałam, bo tęsknota rodzi nowe, mocniejsze uczucia.
