wdech.
oliwkowe ściany. masa zdjęć budzących uśmiech. wygodne łóżko. na nim jedenaście poduszek. ulatniający się z głośników kojący głos marii peszek. miska marchewki z groszkiem na obiad. niekończące się rozmowy o tym i jeszcze tamtym. spotkania z tymi, którzy są i zawsze będą. leniwie sączące się z latarni światła miasta. znajome twarze obcych ludzi. tost i kawa na początek dnia. pozytyw ukryty we łzach tęsknoty. spacery w centrum nocy. radość z każdego napotkanego człowieka. nieustanne poznawanie każdego zakątka. nieustanne poznawanie siebie.
wydech.

(maria peszek - moje miasto).



2 Responses to “sto piętnaście.”  

  1. 1 jazz

    Brakuje mi trochę zdjęć. Fotografia cyfrowa trochę to wszystko zabija, wszystko jest na komputerze nic na ścianach. Brakuje mi zdjęć na ścianach albo w zwykłych ramkach, poważnie.
    U mnie co rano również kawa ;)

  2. 2 narcolepsy

    mi również brakuje zdjęć dlatego we wrocławiu mam nadzieję to nadrobić. kawa to podstawa:]

Leave a Reply