sto dwa.
29 marzec 2008
nie było cię. a gdy już się pojawiałeś odbierałeś nadzieję. nagle uświadamiasz mi, że będziesz spędzał ze mną niemalże każdą chwilę. będziesz tak blisko, że odchodząc na krok nie będę potrafiła żyć bez ciebie obok. staniesz się lekiem na uzależnienie, czy mocniejszym narkotykiem?
sto jeden.
28 marzec 2008
a dziś nie napiszę nic. zero przemyśleń. zero konkretów. żadnych zmartwień i brak wyrzutów do siebie i kogokolwiek innego. pieprzę.
miłego wieczoru wszystkim.
sto.
24 marzec 2008
ponownie zaczytana w ‘tao kubusia puchatka’ b.hoff’a.
‘-przyszliśmy, żeby złożyć ci życzenia bardzo szczęśliwego czwartku. -rzekł puchatek, kiedy już wszedł i wyszedł kilka razy, żeby się upewnić, czy będzie mógł znów wejść.
-dlaczego? a co ma się stać w czwartek? -spytał królik.
i potem puchatek wyjaśnił, o co chodzi, a królik, którego życie składało się z samych ważnych rzeczy, powiedział:
-a ja myślałem, żeście przyszli naprawdę w jakimś celu.
posiedzieli troszkę i wkrótce potem sobie poszli. wiatr dął teraz z tyłu, więc nie musieli już krzyczeć.
-królik jest mądry. -powiedział puchatek w zamyśleniu.
-tak. królik jest mądry. -przyznał prosiaczek.
-i ma rozum. -rzekł puchatek.
-tak. królik ma rozum. -zgodził się prosiaczek.
nastąpiło długie milczenie.
-i myślę -ciągnął dalej puchatek -że on właśnie dlatego nigdy nic nie rozumie’.
dziewięćdziesiąt dziewięć.
23 marzec 2008
świąt ciąg dalszy. deficyt pozytywnej energii. brakuje kogoś do rozmowy. chyba muszę wybrać się na poobiedni spacer.
dziewięćdziesiąt osiem.
21 marzec 2008
myślami wciąż w gdańsku. ciałem tu. zamiast porządkować swoje życie, przygotowuję się do świąt, które wcale nie są świętami. święta są wtedy, kiedy czuję je w sercu i czekam na nie cały rok, by poczuć atmosferę. teraz czuję zapach barwników do jajek i ryb. fu.
zakochana w ich muzyce.
dziewięćdziesiąt siedem.
19 marzec 2008
powrót z gdańska. masa postanowień i planów dotyczących zarówno bliskiej, jaki i dalszej przyszłości. jednocześnie ulga i kojące oderwanie od codzienności. kolejne wolne dni spędzę na porządkowaniu tego, co już dawno powinno być w ładzie. narodziły się nowe perspektywy.
dziewięćdziesiąt sześć.
14 marzec 2008
mega pozytywny dzień. pokochałam to miasto z kolejnej perspektywy. dziś o 9:00 rozpoczął się mój bardzo długi weekend. trwać będzie łącznie ponad jedenaście pełnych dni. co daje 279h wolnych od szkoły. codzienności. zmęczenia monotonią.
dziewięćdziesiąt pięć.
10 marzec 2008
nie szukałam rozwiązania. przyszło samo. wraz ze słowami cioci róży.
(fragment książki ‘oskar i pani róża’ e.e. schmitt).
‘-jaki jest dziś dzień oskarze?
-co za pytanie! nie widzisz mojego kalendarza? dzisiaj jest dziewiętnasty grudnia.
-w moim kraju, oskarze, jest taka legenda, która mówi, że z ostatnich dwunastu dni roku można odgadnąć pogodę, jaka będzie panowała przez dwanaście miesięcy nachodzącego roku. dziewiętnasty grudnia odpowiada styczniowi, dwudziesty grudnia to luty, i tak dalej, aż do trzydziestego pierwszego, który zapowiada grudzień następnego roku.
-i to jest prawda?
-to jest legenda. legenda o dwunastu proroczych dniach. chciałabym, żebyśmy się w coś takiego pobawili. a zwłaszcza ty. od dzisiaj będziesz bacznie obserwował każdy dzień, mówiąc sobie, że ten dzień to jakby dziesięć lat‘.
dziewięćdziesiąt cztery.
9 marzec 2008
niespotykane uczucie. satysfakcja z rzeczywistości. pieprzona marzycielka zeszła na ziemię i wcale nie chce wracać. po raz pierwszy czuje, że chce brać udział w tym, co dzieje się wokół niej. zero myśli o ucieczce. o beznadziei. o niespełnieniu. o niepowodzeniu. z minuty na minutę odczuwa większą radość. radość z tego, że się myliła. czasem warto popełniać tak wielkie błędy.
-w głowie: istvan zimbirowy. kapitan szprotka idzie do protka. projekty.
-w sercu: ulga. on.
