dziewięćdziesiąt trzy.
28 luty 2008
coś się przełamało. jakaś bariera przestała istnieć. powietrze przestało być ciężkim a radość w sercu urosła do niespotykanych wcześniej rozmiarów. niby nicość a tak przepełniona szczęściem. piękny dzień dopełnia atmosferę. słońce biegające chaotycznie po pokoju. epidemia uśmiechu.

8 marzec 2008 at 22:05
Istvan i Gosza! ;D