siedemdziesiąt sześć.

20 styczeń 2008

po studniówce. ciężki poranek. świetna zabawa. złożyło się na to kilka czynników – świetni ludzie (tylko jednej jednostki zabrakło). znośna muzyka. idealna ilość alkoholu oraz wizyta srextera. takie to było słodkie…

o 5:06 popatrzyłam na zegarek. wchodziłam wtedy do domu. nie wiem o której się położyłam. nie wiem kiedy zasnęłam. obudziłam się, gdy wybiła 13:20. niewyspanie. ból głowy. miłość do butelki mineralnej niegazowanej.

ps. ręka mnie boli. bieganie po śliskiej posadzce bez butów nie popłaca (siniak na ręce. aua).

Leave a Reply