sześćdziesiąt dziewięć.
3 styczeń 2008
nie lubię poniedziałków. zbyt gorącej kawy. dżemu brzoskwiniowego. pająków. deszczu, gdy jest zimno. przeciętności. boje się samotności. tak, chyba tego jednego. uwielbiam długie rozmowy, zarówno te o wszystkim, jak i te o niczym. martini bianco. drinki z ogórkiem i zdjęcia muchy. lubię patrzeć na miasto wieczorem, gdy ulice oświetlają tylko latarnie i światła samochodów, pędzących gdzieś bez celu. nie mogłabym żyć bez marzeń. to one motywują mnie do wstania z łóżka i dążenia do celu, jakim jest ich spełnianie. codziennie robię coś, co sprawia mi radość. na ogół jestem optymistką. staram się widzieć w ludziach najpierw coś, co mi imponuje. dopiero później cechy, które uznaję za wady. często płaczę. jeszcze więcej się śmieję. cenię w ludziach pasję. lubię też u ludzi kreatywność, poczucie humoru i często oceniam ich z wyglądu. radość sprawiają mi najmniejsze detale. często widzę w sobie małe dziecko, które zbyt przywiązuje się do ludzi. czasem jest to uciążliwe, bo ciężko znoszę rozstania. lubię siedzieć o zachodzie w porcie w chorwackiej podgorze i obserwować ludzi. przypisuję do nich różne historie i wyobrażam sobie, jak ich życie potoczy się dalej. mam słabość do czekoladowych muffinek i ludzi, którymi się otaczam.
