sześćdziesiąt dwa.
13 grudzień 2007
wczoraj zostałam uświadomiona, że zbyt dużo myślę. analizuję każdą minutę. każdy najmniejszy gest i słowo. nawet nie zastanawiałam się nad tego sensem. przeżywam każdy oddech podwójnie, tracąc przy tym tak cenne chwile. koniec.
spontaniczność. od zaraz.

13 grudzień 2007 at 20:51
ej, ja jestem ciężarna ;D
kochana.
:*
13 grudzień 2007 at 20:56
ciężarna umysłowo chyba. :)
również kochana.
wszystkie fukłaki są kochane. :*
14 grudzień 2007 at 15:14
Ja też byłam, w sensie w ciąży, w sensie w urojonej. Ale możecie być matkami chrzestnymi moich urojonych dzieci. To chyba fajne, nie? ;P
14 grudzień 2007 at 15:17
nie:P ok, niech Ci będzie. będę matka chrzestna, ale Kaja nie może, bo ma 7 fiutów, więc będzie ojcem:)
14 grudzień 2007 at 15:18
i trzy jaja…
ale ok, może być i tak :P
14 grudzień 2007 at 15:21
ok, teraz zostały już tylko formalności. no i szczegół – dzieci muszą się urodzić:P
15 grudzień 2007 at 10:38
ej, spoko, przecież mój cholerny ząb mądrości może być naszym wspólnym dzieckiem ;D. w sensie ja jestem teraz ciężarnym ojcem z bolącym(bo rosnącym ;]) zębem i wywalonym węzłem ;D. to boli jeszcze bardziej, niż na normlanym porodzie- mówię Wam ;D.
15 grudzień 2007 at 10:43
hehe, ok w takim razie wyrażę swoja opinię: myślę, że Kaja zaadoptowała ten ząb, bo było jej smutno i przyszedł do niej jeszcze węzeł. :)
jesteśmy gupie.
18 grudzień 2007 at 8:17
ej, chyba zaraz urodzę swój węzeł..:(