sześćdziesiąt dwa.

13 grudzień 2007

wczoraj zostałam uświadomiona, że zbyt dużo myślę. analizuję każdą minutę. każdy najmniejszy gest i słowo. nawet nie zastanawiałam się nad tego sensem. przeżywam każdy oddech podwójnie, tracąc przy tym tak cenne chwile. koniec.

spontaniczność. od zaraz.

9 Responses to “sześćdziesiąt dwa.”

  1. muszka Says:

    ej, ja jestem ciężarna ;D

    kochana.
    :*

  2. narcolepsy Says:

    ciężarna umysłowo chyba. :)
    również kochana.

    wszystkie fukłaki są kochane. :*

  3. Magda Says:

    Ja też byłam, w sensie w ciąży, w sensie w urojonej. Ale możecie być matkami chrzestnymi moich urojonych dzieci. To chyba fajne, nie? ;P

  4. narcolepsy Says:

    nie:P ok, niech Ci będzie. będę matka chrzestna, ale Kaja nie może, bo ma 7 fiutów, więc będzie ojcem:)

  5. Magda Says:

    i trzy jaja…
    ale ok, może być i tak :P

  6. narcolepsy Says:

    ok, teraz zostały już tylko formalności. no i szczegół – dzieci muszą się urodzić:P

  7. muszka Says:

    ej, spoko, przecież mój cholerny ząb mądrości może być naszym wspólnym dzieckiem ;D. w sensie ja jestem teraz ciężarnym ojcem z bolącym(bo rosnącym ;]) zębem i wywalonym węzłem ;D. to boli jeszcze bardziej, niż na normlanym porodzie- mówię Wam ;D.

  8. narcolepsy Says:

    hehe, ok w takim razie wyrażę swoja opinię: myślę, że Kaja zaadoptowała ten ząb, bo było jej smutno i przyszedł do niej jeszcze węzeł. :)

    jesteśmy gupie.

  9. muszka Says:

    ej, chyba zaraz urodzę swój węzeł..:(


Leave a Reply