pięćdziesiąt dziewięć.

6 grudzień 2007

był sobie człowiek. z pozoru wyglądający, jak każdy inny. jego zachowanie również nie wykraczało poza przyjęte kanony. posiadał również najbardziej człowieczą rzecz – wady. za największą z nich uważał swoją ogromną wrażliwość, przez którą każde słowo mogło wywołać u niego łzy. żył tak sobie z wieczna łzą szczęścia lub smutku na policzku. nie starał się zmienić w swojej egzystencji niczego. pewnego dnia budząc się rano pomyślał, że jest głupcem, przeżywając każdą chwilę stukrotnie bardziej, niż przeciętni śmiertelnicy. starał się odbierać chwile mniej emocjonalnie. chciał być bardziej odporny na słowa, czy gesty otaczających go ludzi. z czasem stał się jednak wyrachowany. nie odbierał ludzi z perspektywy, z jakiej robił to wcześniej. nie potrafił  już widzieć pozytywu w ludziach. nie cieszył się, z zawsze sprawiających mu radość drobiazgów.

nie wszyscy się zmienią. niektórzy na to nie pozwolą.

Leave a Reply