pięćdziesiąt siedem.

2 grudzień 2007

nie pojmuję siebie. mam niemalże wszystko, czego mogę zapragnąć i z pewnością wszystko, czego mi potrzeba. mimo to, czegoś mi brakuje. czuję jakąś barierę. właśnie tu, gdzie odczuwam dostatek. chcę, by był rok później. by wszystko uległo zmianom, choć wiem, że nie wszystkie będą pozytywne. mam świadomość, że musi to w końcu nastać i chciałabym doświadczyć tego właśnie teraz. z dnia na dzień. z chwili na chwilę. zamknęłabym oczy i podczas jednego mrugnięcia znalazłabym się tam, gdzie wszystko rozpocznie się na nowo.

2 Responses to “pięćdziesiąt siedem.”

  1. Magda Says:

    Ja też już bym chciała zamknąć ten etap mojego życia i zacząć budować wszystko od nowa. Tym razem na moich zasadach i tak, jak ja tego chcę, a nie jak chcą tego inni. 18 lat nic nie daje… Ale na studiach, tym bardziej w innym mieście, w końcu zaczniemy uczyć się samodzielności ;P

  2. narcolepsy Says:

    ja bym juz chciała zacząć oddychać swoim własnym powietrzem. mam nadzieje, ze to nastanie po maturze. od razu bym miala wakacje na zbudowanie swojego wlasnego nowego swaiat:)


Leave a Reply