pięćdziesiąt pięć.
1 grudzień 2007
fukłaki – wielki powrót. wreszcie nastało to, na co chyba nie tylko ja czekałam. bez słów nastał ład i harmonia, jaka miała miejsce wcześniej.
cudowna noc. pomijając pewną sytuację. to się nie liczy. czasem trzeba zapomnieć, że jest się w świecie rzeczywistym i choć na parę chwil przenieść się poza niego. ja wczoraj byłam w innej rzeczywistości. tej przepełnionej pozytywnymi emocjami. bezproblemowej i w której czas nie ma najmniejszego znaczenia. najpiękniejsza była satysfakcja ze sprawienia komuś radości. wywołania uśmiechu. a nawet łez szczęścia, choć jak to zwykle bywa, łzy szczęścia popłynęły po moim policzku. chyba wszyscy się już przyzwyczaili. z pewnością fukłaki.

2 grudzień 2007 at 17:56
Było super :D
Dziękuję za dedykację, Fukłaku ;****