pięćdziesiąt cztery.
30 listopad 2007
dziś impreza w rampie. guzik nam się postarzał. sto lat, sto lat!
wczoraj wielki powrót rodziców z egiptu. masa pięknych prezentów i co ważniejsze zadowolenia w ich oczach. to chyba liczy się najbardziej. i to jedno słowo ‘tęskniłam’ zmieniło wszelkie obawy i niepewność w radość i wzruszenie. czasem nawet krótkie rozstania przynoszą więcej pozytywu, niż mogliśmy dostać od drugiej osoby, będąc obok niej, niemalże zawsze. wtedy uśmiech i każde jedno słowo przybiera stokrotnie na wadze. nie spodziewałam się aż tak pozytywnych emocji. miłe zaskoczenie.
