pięćdziesiąt dwa.
26 listopad 2007
wena. długo nie była tak nasilona i skumulowała się we mnie chęć tworzenia. efekty tego na deviantart.
teraz nasycona pozytywnymi uczuciami wsłuchuję się w ciszę. liczę oddechy i cieszę się ich mnogością. lista zmartwień z chwili na chwilę maleje a moje pragnienie dążenia do celu rośnie. mam w sobie dostatek pozytywnej siły, jakiego dawno nie zaznałam. pękła otaczająca mnie warstwa emocjonalnych ograniczeń. nie poddaję się. dążę…

26 listopad 2007 at 18:16
Podziel się tą energią, bo u mnie jak zwykle na początku tygodnia – niż energetyczny :P
A ta warstwa ograniczeń nie pękła przypadkiem kiedy załatwiłaś sprawę z P.? :)
26 listopad 2007 at 18:20
myślę, że sytuacja z P. się do tego przyczyniła, ale nie była jedynym powodem, myślę, że to jeden z wielu czynników, podobnie jak sabat czarownic w piątek:) i ogólnie to, że mogę się troszkę wyluzować, jak nie ma rodziców… chętnie Ci troszkę oddam, bo mnie rozpiera:D