pięćdziesiąt dwa.

26 listopad 2007

wena. długo nie była tak nasilona i skumulowała się we mnie chęć tworzenia. efekty tego na deviantart.

teraz nasycona pozytywnymi uczuciami wsłuchuję się w ciszę. liczę oddechy i cieszę się ich mnogością. lista zmartwień z chwili na chwilę maleje a moje pragnienie dążenia do celu rośnie. mam w sobie dostatek pozytywnej siły, jakiego dawno nie zaznałam. pękła otaczająca mnie warstwa emocjonalnych ograniczeń. nie poddaję się. dążę…

2 Responses to “pięćdziesiąt dwa.”

  1. Magda Says:

    Podziel się tą energią, bo u mnie jak zwykle na początku tygodnia – niż energetyczny :P
    A ta warstwa ograniczeń nie pękła przypadkiem kiedy załatwiłaś sprawę z P.? :)

  2. narcolepsy Says:

    myślę, że sytuacja z P. się do tego przyczyniła, ale nie była jedynym powodem, myślę, że to jeden z wielu czynników, podobnie jak sabat czarownic w piątek:) i ogólnie to, że mogę się troszkę wyluzować, jak nie ma rodziców… chętnie Ci troszkę oddam, bo mnie rozpiera:D


Leave a Reply